Jeśli miałbym powiedzieć co mi się kojarzy z wyjątkowym dniem Marty i Piotrka to uśmiech i przyjaciele. Radość jaka rysowała się na ich twarzach udzielała się wszystkim gościom. Piotrek przyjechał do rodzinnego domu Marty do Bełżyc. Nawet nie spodziewał się tego jakie atrakcje przygotowali, przyjaciele rodziny Panny młodej. Najpierw brama w wykonaniu dzieciaków przebranych za policjanta i strażaka, potem porwanie przez przebierańców z CBA. Ślubu tym uśmiechniętym zakochanym udzielał przyjaciel rodziny. Ksiądz, który na codzień mieszka we Włoszech.

Oni chyba do końca nie wierzyli, że po ceremonii już oficjalnie mogli nazywać się mężem i żoną. Przyjęcie weselne odbyło się we wsi znanej z Muzeum Kowalstwa, w Wojciechowie. Niesamowitą atrakcją dla rodzimych jak i zagranicznych gości był przyjaciel rodziny Pan Jacek, który ubrał się wraz z żoną w tradycyjne Zakopiańskie stroje ludowe.