Spotkaliśmy się z Beatą na kawie w Starbucks’ie w Arkadii. Robert nie mógł dojechać, wiecznie w delegacjach. To co pamiętam z tego dnia to straszny luz w rozmowie, oraz piękny uśmiech Beaty. Bardzo przeżywała planowanie swojego ślubu. To na czym zależało Beacie to piękne zdjęcia oraz to aby wszyscy czuli się swobodnie. W tym dniu było wszystko, śmiech, łzy, przyjaciele i rodzina. Spójrzcie jak to wyglądało.