Zaplanowany ślub i wesele został rozbity na dwa dni. Spowodowane to było zakazami związanymi z Covid-19. Pierwszego dnia mieliśmy ślub cywilny w urzędzie, oczywiście ze wszelkimi możliwymi obostrzeniami, oraz obiad dla najbliższej rodziny i znajomych. Drugi dzień, wprawdzie miesiąc później, to było już przyjęcie weselne dla przyjaciół. Pięknie zapowiadający się wieczór, w pewnym momencie przekształcił się w krótką nawałnicę. Złamana gałąź spadła na parkiet, na którym jeszcze chwilę wcześniej był krojony tort. Atmosfera była tak wspaniała, że już chwilę później każdy zapomniał o tym i korzystał ze wspaniałej okazji do świętowania tego dnia z Justyna i Andrzejem.