Czasami tak bywa, że z młodą parą mam kontakt tylko poprzez maila. Pierwszy raz spotykamy się wtedy w dniu ślubu. Tak było tym razem. Wszelkie ustalenia robiłem z Ewą. Jakie było moje zdziwienie, gdy na korytarzu spotkałem tatę Pana Młodego, który okazał się być również tatą Panny Młodej sprzed 6 lat. W dniu ślubu dopiero dowiedziałem się, że będę fotografował kolejne wesele w rodzinie. Przyjęcie było niewielkie około 40 osób. Tak właściwie to był obiad, bez tańców. Mnóstwo rozmów rodzinnych się odbyło, gdyż całą rodzina zjechała się z różnych zakątków Polski jak i świata. Nawet udało nam się wykorzystać wspinały taras hotelu do wykonania krótkiej sesji plenerowej w dniu ślubu.