“Poleciła mi Pana Pani Ania, czy ma Pan wolny termin?” tak usłyszałem w słuchawce. Chwila rozmowy rozwlekła się do 84 minut. Już wtedy wiedziałem, że to wydarzenie będzie niesamowite. Od pierwszego telefonu, do dnia ślubu rozmawialiśmy przez telefon ze 20 razy.
Scenariusz miał być prosty. Ślub w kościele Św. Anny w Warszawie, a przyjęcie weselne pod gołym niebem.
W przeddzień ślubu, z racji złych prognoz pogody przyjęcie zostało przeniesione do wnętrza wspaniałej Endorfiny. Zaraz po ceremonii kościelnej, ku uciesze wszystkich, wyszło słońce i marzenie młodej pary o przyjęciu w ogrodzie mogło się spełnić.
Mimo obaw o niską temperaturę i deszcz nic takiego się nie wydarzyło. Wszyscy goście opanowali parkiet i nie chcieli go opuszczać. Całe szczęście znaleźliśmy chwilę na zdjęcia w małych grupkach z rodziną i najbliższymi przyjaciółmi, oraz na krótką sesję w ogrodzie Endorfiny.
Efekty możecie zobaczyć poniżej.