Ten reportaż mi uciekł jakoś. Całość zorganizowana  ze zwróceniem uwagi na szczegóły. Wynajęty apartament na przygotowania. Siostra wraz z chórem w kościele wyśpiewywała anielskim głosem pieśni. Łzy przy ołtarzu. Wspaniałe przyjęcie weselne, które miało trwać 2-3 godziny, ale atmosfera i goście nie pozwoliły tak szybko zakończyć tego święta. Tańce i tort w ogrodzie. A i tradycyjnie krótka sesja ślubna tuż przed zachodem słońca. W połowie tej historii zobaczycie dlaczego mówię o młodych Misiaki. Zapraszam do oglądania.